Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Medycyna i okolice - Druga strona stetoskopu Medycyna i okolice - Druga strona stetoskopu Medycyna i okolice - Druga strona stetoskopu

27.05.2018
niedziela

Protestujący niepełnosprawni dewastują wizerunek „dobrej zmiany” i proporodowców

27 maja 2018, niedziela,

Wielu komentatorom umknęło, że protestujący w Sejmie niepełnosprawni i ich rodzice obnażyli fasadowość PiS nie tylko jako partii opiekuńczej, lecz także chroniącej życie.

Zacznijmy od tego, co oczywiste. Premier Morawiecki jak mantrę powtarza, że jego rząd jest najbardziej prospołeczny (rozumiem, że od zawsze), a szef jego gabinetu zarzekał się, że postulaty zostały już dawno spełnione i kontynuowanie protestu było wyrazem złej woli protestujących.

Tymczasem prawdą jest, że spełniony został postulat zrównania kwoty renty socjalnej z najniższą rentą ZUS z tytułu całkowitej niezdolności do pracy. W odpowiedzi na postulat wprowadzenia dodatku rehabilitacyjnego w wysokości 500 zł zaproponowano świadczenie rzeczowe o szacowanej przez rząd wartości 520 zł. „To gorzej niż zbrodnia. To błąd” – chciałoby się powtórzyć za de Talleyrandem. Z  przynajmniej trzech powodów.

Po pierwsze – rząd, dokonując tak precyzyjnej wyceny, dokonał małego cudu. Nie może bowiem nie wiedzieć, że kolejne reformy systemu opieki zdrowotnej rozbijały się m.in. o niemożność ustalenia realnej wartości usług medycznych, a zwłaszcza ludzkiej pracy. Wiadomo powszechnie, że zwłaszcza wartość pracy tzw. allied professionals (tj. wszystkich osób pracujących bezpośrednio z pacjentem, ale niebędących lekarzami) jest w wycenach NFZ dramatycznie zaniżana. Dotyczy to również działań pielęgnacyjnych i rehabilitacyjnych. Dlatego allied professionals brakuje coraz dotkliwiej, co przekłada się na efektywność pracy placówek. Kto może, ucieka do zakładów prywatnych, a tam ceny są oczywiście rynkowe. Zakres usług, które można wykonać za wspomniane 520 zł, to pobożne życzenie pana premiera. A może raczej cyniczna gra w PR?

Po drugie – samo zaproponowanie ekwiwalentu rzeczowego jest wyrazem lekceważenia. Wspaniale odpowiedziała na ową propozycję paraolimpijka Karolina Hamer. Zaproponowała w odpowiedzi, by Jego Miłomściwość otrzymywał w takim razie swoje wynagrodzenie w postaci karmy dla kota. Szanowna Pani, proszę przyjąć pokłon najwyższego szacunku.

Po trzecie wreszcie – rząd tłumaczy, że proponuje dodatek w formie rzeczowej, a nie pieniężnej, bo na tę drugą nie wystarczyłoby środków. Znów przypomina się piękne zdanie z „Ojca Chrzestnego”: „Przyjacielu, nie każ mi w to wierzyć, to obraża moją inteligencję”. Przede wszystkim za usługi medyczne wykonane w zamian za vouchery też trzeba będzie zapłacić. Czy tłumaczenie rządu oznacza, że rehabilitanci i pielęgniarki nie otrzymają wynagrodzenia za te usługi? Niezwykle interesujące.

Poza tym żyjemy w kraju, w którym – ku obrzydzeniu premiera oraz Ikony Demokracji, czyli posła Piotrowicza – wciąż istnieją media niezależne od „dobrej zmiany”. Wiemy zatem o gigantycznych nagrodach dla wiernych funkcjonariuszy, wsparciu dla Tadeo Borgii (różnie szacowanym, ale zawsze ogromnym), kosztach ochrony Antoniego czy ogromnych sumach przeznaczonych na poszukiwania podmorskie… Mógłbym tu ciągnąć opowieść jak Szeherezada, ale przecież to wszystko Państwo znacie.

Szczególny smaczek ma jednak wiadomość, która mogła Państwu umknąć: o dochodach pełnomocnika ds. osób niepełnosprawnych w rządzie PiS. Prawie ćwierć miliona złotych w ciągu roku (podaję za wp.pl). Różnica punktów widzenia między nim a osobami, którym powinien służyć swoją pracą, jest dramatyczna. Nie wiem, dlaczego przypomniał mi się taki rysunek mistrza Andrzeja Mleczki z 1978 r. (zamieszczam za zgodą Autora):Oczywiście, „dobra zmiana” liczy na to, że nikt z jej żelaznego lub potencjalnego elektoratu nie będzie postrzegał sprawy tak, jak to powyżej przedstawiłem. Wydaje się jednak, że mimo starań polityków oraz machiny Ministerstwa Prawdy ich nadzieje nie całkiem się spełniają.

Myślę, że nie sposób nie zgodzić się z prof. Śpiewakiem, że PiS poniesie duże wizerunkowe straty:

Rząd – pokazując, że jest w stanie rozdawać olbrzymie sumy pieniędzy, a nie jest w stanie wspomóc kilkudziesięciotysięczną grupę – zaprezentował „siebie”. (…) PiS stara się pokazać jako partia w pełni chrześcijańska i to wyznanie wiary jest prowadzone w sposób efektowny. Widzimy szeregi PiS, jak klękają i się modlą. (…) Chrześcijaństwo i każda zresztą biblijna religia jest oparta na solidarności i współczuciu dla biednych (za: tvn24.pl).

Jeszcze dosadniej rzecz ujął na swoim blogu ks. Isakowicz-Zaleski, pisząc o niezałatwionych rachunkach krzywd i o grzechach zaniechania.

W ten sposób przez kwestie ekonomiczne i socjalne dotarliśmy do etycznych. Jedną ze sztandarowych idei „dobrej zmiany” jest bowiem tzw. ochrona życia poczętego, nazywana mylnie ruchem pro-life, a okazująca się w praktyce ruchem poporodowym. Istotą działań proporodowców jest bowiem doprowadzenie za wszelką cenę do tego, żeby poród nastąpił, a co potem nastąpi, to już nie ich sprawa. „Dobra zmiana” chętnie się pod takim punktem widzenia podpisuje, bo z jednej strony jest on (teoretycznie przynajmniej) zgodny z poglądami najbardziej konserwatywnej części elektoratu, z drugiej – z oficjalnie głoszonymi przez kler poglądami. Czyli – w kalkulacji – czysty zysk polityczny.

„Dobra zmiana” przeoczyła jednak prawdę podstawową, która nie umknęła części jej własnego elektoratu: ochrona życia to również ochrona elementarnej godności. Zwłaszcza w przypadku osób niezdolnych do samodzielnej egzystencji. Państwo – niezależnie od ideologii wyznawanej przez rządzącą partię – powinno uczynić los tych ludzi oraz ich opiekunów jak najbardziej znośnym. Bo na dobry los mogą liczyć tylko nieliczne wyjątki. Przypomnę wstrząsające wyznanie płk. Czempińskiego, ojca chłopca z Zespołem Downa, w wywiadzie dla wp.pl: „Często rozmawiamy z żoną o tym, żebyśmy to my byli przy jego śmierci, a nie odwrotnie”. Polecam Państwu przeczytanie całego tekstu, relacji „z wnętrza” takiej rodziny, gdzie nic nie jest czarno-białe, ale na pewno nie tak różowe, jak chcieliby tego proporodowcy – ci w sutannach i ci bez. Mamy za to rzeczowy opis potężnej listy przeciwności, z którymi musi zmierzyć się rodzina dorosłej osoby niepełnosprawnej.

W tle tej historii (tak jak wielu podobnych) dobrze przebija się obojętność państwa. Bo przecież tak było i tak jest. Politycy – ci od ciepłej wody i ci od wspierania neofaszystów – zgodnie liczyli na to, że rodziny osób niepełnosprawnych będą trwale i głęboko uwikłane w codzienne zmagania. Każda rodzina z osobna. Nie będą zatem w stanie znaleźć czasu i energii na wygenerowanie wspólnego przesłania o tym, jak są traktowani przez państwo, ani tym bardziej publicznie upominać się o poprawę losu. Wizerunek partii rządzących miał zatem pozostać niezagrożony. Siostra Małgorzata Chmielewska, szefowa Fundacji Domy Wspólnoty Chleb Życie, powiedziała w wywiadzie dla „Tygodnika Powszechnego”, zacytowanym następnie przez gazeta.pl: „W Polsce wszystko trzeba wydzierać sobie siłą. Gdyby nie ten protest, nadal byśmy żyli w błogim zadowoleniu. Ja akurat mówię to od lat, nie tylko za tej czy innej władzy. Tyle że ja jestem skromna zakonnica, mogę sobie szczekać. Dzięki temu protestowi społeczeństwo uświadomiło sobie, w jakich warunkach żyją niepełnosprawni”.

No właśnie, fasada ostoi moralności zaczyna pękać i nie wiadomo, czy da się ją wyremontować. Co w tej sytuacji robi „dobra zmiana”? To, co zawsze: jeżeli nie może skłonić do uległości, to usiłuje zniszczyć. Odcięcie od prysznica, od schodów prowadzących do łazienki, wszystkie inne możliwe dolegliwości, z usunięciem kamer (co miało wywołać w protestujących lęk, że strażnicy szykują się do pacyfikacji), absurdalnie szczegółowe kontrole przesyłek z żywnością (rekord to pirotechniczna kontrola jajecznicy), niewpuszczanie gości. Najważniejsze osoby w państwie odpowiedzialne są za te niegodziwości. Inne otwarcie mijają się z prawdą, by owe niegodziwości zatuszować. Marszałek Karczewski oświadcza, że protestujący mają „wszystko, czego potrzebują” .

Myśleli, że szybciutko wykurzą protestujących z Sejmu, potem nakręcą jakąś kampanię zastępczą, żeby niesmak nie trwał zbyt długo, i będzie po sprawie. Przeliczyli się. Trafili na twardych ludzi, którym życie tak daje na co dzień w kość, że narastające niedogodności ze strony ziejącej miłością (że użyję wspaniałego określenia Kuby Wojewódzkiego) władzy nie robiły na nich wrażenia. Protest trwał, a ziarno wątpliwości, jaki naprawdę stosunek mają rządzący do głoszonych przez siebie idei, rozsiewało się coraz szerzej. A „dobra zmiana” strasznie wątpliwości nie lubi.

Dzisiaj protestujący zawiesili protest po rekordowo długim czasie jego trwania. Na chwilę ulegli zmęczeniu i brakowi perspektyw porozumienia. Ani Jego Miłomściwość, ani jego wesoła drużyna nie mogą mieć jednak nadziei, że udało się ich złamać. To nie ten kaliber człowieka. Takich ludzi jak ci, którzy dzisiaj opuszczają budynek Sejmu, w „dobrej zmianie” nie ma w ogóle. Należą im się wyrazy najgłębszego szacunku. Teraz i zawsze. Czy przełoży się to na konkretne poparcie pomagające brnąć przez codzienność – tego oczywiście nie wiem.

Co pozostaje? Duże pęknięcia na wizerunku władzy i proporodowców, zwłaszcza świeckich, którzy z poparciem dla niepełnosprawnych w ogóle się nie ujawnili. Wspaniale spuentował ten stan rzeczy Andrzej Rysuje – bardzo polecam Państwu jego genialny rysunek. Powinno się nim wytapetować wszystkie pomieszczenia używane przez polskich polityków.

Każda władza totalitarna, zwłaszcza posiłkująca się jakąś ideologią, jest bardzo czuła na sytuacje, w których staje się oczywiste, że owa ideologia w praktyce jest fikcją. Tak dzieje się właśnie teraz. W rolach głównych: „dobra zmiana”, stosunek do najsłabszych grup społeczeństwa i ochrona życia. Jaki będzie finał tej historii? To już zależy od opozycji – istniejącej obecnie lub mającej powstać w niedalekiej przyszłości. Jeżeli tylko zechce posłużyć się rozumem.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 32

Dodaj komentarz »
  1. Przecenia Pan, Redaktorze, stopień wizerunkowej porażki PiS-u.

    Niepełnosprawni obchodzą niepełnosprawnych, ich rodziny i pewnie jeszcze nieco tych z Gorszego Sortu. Suweren natomiast nie przepada za widokiem kalek i odetchnął ulgą, że kalecy wynieśli się z widoku publicznego. Suwerena bałagan w Sejmie irytował, zaś `zrobienie tam porządku` Suweren przyjąłby ze zrozumieniem, a może nawet satysfakcją.

    Ach, i to nie Bonaparte….

  2. @ Pan turpin
    Oczywiście. Nie Bonaparte, a de Talleyrand. Przepraszam za pomyłkę. Dziękuję za zwrócenie uwagi na błąd. Już poprawiłem. Ukłony.

  3. Obawy mam, że turpin ma rację. Kaczolud uważa, że protest był politycznym zamachem na Pazerną Zmianę. Hipokryzji w działaniach PiS faktycznie dopatrzy się tylko Gorszy Sort.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. @turpin

    W punkt. Jeżeli z porażek robi się zwycięstwo to PiS będzie rządził jeszcze długo.
    Czy Schetyna powiedział, że po dojściu do władzy da natychmiast 500 stów niepełnosprawnym do ręki? Nie słyszałem Jeśli powie, to jestem przekonany, że straci w sondażach..
    Czy suweren zgodziłby się, żeby 3 stówy na wyprawkę oddać niepełnosprawnym? Nigdy w życiu.
    Poza tym sumienie suwerena jest czyste, bo to przecież bogaci będą płacić na niepełnosprawnych. To czego jeszcze ci niepełnosprawni chcą?

  6. @turpin
    27 maja o godz. 12:36 33531
    @zxcvb
    27 maja o godz. 14:10 33534
    @Witold
    27 maja o godz. 14:11 33535

    Skad ten pesymizm? PIS wygral wybory (38%) nie przez zelazny elektorat (30% ?), ale przez zdobycie ok. 1,4 mio. nowych wyborcow. W wiekszosci odbitych od PO, bo PO stracil dobry wizerunek. I to o nich PIS musi walczyc przy nastepnych wyborach. A tu sprawy wizerunkowe sa wazne, jak widac 🙂

  7. Wiele problemów tego świata dałoby się wyeliminować, gdyby pospólstwo,
    w tym polskie, zrozumiało, posłuchało lekarza medycyny Jana Pokrywkę, który
    w zawartości tego linka daje receptę na całe zło, również na pomysły DOBREJ ZMIANY.
    https://www.youtube.com/watch?v=FSPasSCXz3g

    W pierwszej kolejności, poza kolejnością, sam jestem w strachu, że jak pan Stefan,
    wysłucha pomysłów pana Jana, to przepędzi mnie z tego bloga, wyśle, daj boże na półroczny urlop,tylko, do Świątyni Dumania, czy jakoś tak.
    A pomysły pana Jana Pokrywki są wspaniałe. Sam je stosuję, od prawie pół roku
    jestem na tej biblijnej diecie, nazywanej już dawno, od czasu napisania Starego Testamentu: dietą królewską, kapłańską, albo dla elit. Stosując taką dietę, od prawie pół roku, o zawartości prawie 80 procent tłuszczu,energetycznie licząc,
    w dziennym spożyciu
    – bakteria KLEBSELLA, dopiero, nie ma szans na rozmnażanie się w moim przewodzie moczowym. Zdarza się to tylko wtedy, jak popełnię błąd żywieniowy,
    jak żonie uda się wpuścić , na przykład do zupy, jakieś wredne białko.
    Tak przy okazji moich kłopotów zdrowotnych, wykryłem, że nasza biologia, medycyna, bakteriologia, biochemia….jeszcze nie wie, że bakterie wszystko potrafią skonsumować, z wyjątkiem tłuszczu. Nie mogę znależć wiedzy na ten temat, łącznie
    z Internetem. Proszę wybić mi z głowy to moje ewentualne nieuctwo; moje wykształcenie formalne nie jest z tej branży.
    A to co napisał Jan Pokrywka na temat żywienia jest nawet dla mnie rewelacją;
    szczególnią to, że my ludzie mamy dwie diety do użytku, tę dla pospólstwa, z dużą zawartością całego asortymentu cukrów i dietę dla elit z wielką, totalną, ilością tłuszczu. To znakomicie opisuje DR Jan Pokrywka; nie muszę go wyręczać, sama inteligencja pokazuje się na tym blogu, szybko zrozumie wywody, wytyczne Jana Pokrywki.
    Natomiast, nie jestem naiwny, nie liczę na to, że pospólstwo, w nieodległym czasie rzuci się na tłuszcz, jako składnik pokarmowy.I przy okazji zmniejszy się klientela naszemu gospodarzowi, przychodnie opustoszeją. Tak się nie stanie,
    dalej będziemy tkwić w głupocie zywieniowej, i w ogóle w głupocie „naukowej”,
    ignorancji….
    Tu tyle, w bardzo dużym skrócie.

  8. @Pan Wacław1
    Nie bez smutku zapraszam Pana do Klasztoru Trzeźwych Myśli na 3 miesiące, czyli do 27 sierpnia włącznie. Oczywiście- za trolling. Nie pozbawiony wdzięku, ale jednak trolling.

  9. @mały fizyk
    Na pewno PiS stracił na wizerunku ale u tych którzy i tak widzieli jego wredną, obłudną mordę. Pozostali pewnie dali się przekonać PiSmediom, że niepełnosprawni dostają już dużo a protest jest sterowany politycznie. W naszym „katolickim” społeczeństwie mało jest empatii, za to dużo zawiści. Komentarze w stylu „pazerne baby” są bardzo częste.
    Obym się mylił a najbliższe sondaże pokażą coś innego.

  10. No nie wiem. Protest wzbudził z jednej strony oczywiście falę empatii, zwyklej ludzkiej życzliwości i zrozumienia ale z drugiej, uwidocznił jak wielka jest w społeczeństwie ta czarna masa bezinteresownej zawiści i po raz kolejny udowodnił istnienie tej tak strasznej, że niemożliwej do opiasania, głupoty. Nie wiem czy to drugie, to za przyczyną armii platnych trolli, pryszczatych hejterów, elektronicznych botów czy Bóg wie co jeszcze tam sobie Szefernaker wymyślił ale ta czerń (przykro mi ale inaczej nie jestem w stanie tego nazwać) wydaje się być nie do zatrzymania.

  11. @Lubicz56
    27 maja o godz. 16:11 33540

    „…ta czerń (przykro mi ale inaczej nie jestem w stanie tego nazwać) wydaje się być nie do zatrzymania.”

    Alez da sie 🙂 I PIS sie tego obawia. Bo niby po co zastrasza opozycje, przejmuje sady i majsterkuje przy Ordynacji Wyborczej?

  12. @mały fizyk
    27 maja o godz. 17:00

    Dzięki za słowa otuchy, oby!

  13. Ten protest uwidocznił ogromną obojętność Polaków na los upośledzonych. Skala protestów solidarnościowych była przerażająco mała – wyrazy najgłębszego szacunku dla obydwu pań Komorowskich – Anny i Mai za wzięcie udziału! Mnie też tam pod Sejmem nie było, ale wyjazd do Warszawy przy moich skromnych zarobkach raczej nie wchodził w grę. Warszawiakom czy ludziom z najbliższych okolic było jednak znacznie łatwiej, poza tym pogoda dopisała. I tak właśnie dziś wygląda społeczeństwo, które kiedyś wypisywało na sztandarach hasło „Solidarność”. Gdzie związki zawodowe z ich kasą, autokarami, mocą organizacyjną? Gdzie Kościół, gdzie organizacje anty-aborcyjne? Co do wygranej PiS – nic nie jest przesądzone.

  14. Bardzo ciekawy i świetnie opracowany/przygotowany/wyczerpujący wpis @Gospodarza.

    Zgadzam się z pesymistycznymi poprzednikami tu na blogu, iż Prawdziwi Polacy Perwszego Sortu także i w przypadku protestów opiekunów osób niepełnosprawnych odczytają owe protesty jako politycznie motywowany zamach wrażych sił na Naszą Dobrą Zmianę.
    Dla pieniędzy to panie kochany robiom, nic tylko dla pieniędzy … ktoś tym krzykaczom co karierę robiom na swoich biednych dzieciach, tym agentom niepolskich służb musiał przecież sowicie zapłacić. Jurgielt biorą. Dziećmi tylko sie zasłaniajo…

  15. Doktorze, jak zwykle świetny tekst.
    Teraz Jego Małomściwość cudownie wyzdrowieje i wróci ze szpitala.

  16. Na szczęście sypie się już cała ta od początku do końca piarowa i kartonowa fasada „państwa dobrego dla obywateli”, a zza pleców zadowolonych ze swojego skutecznego marketingu PiS-owskich politruków wyziera szara i smutna rzeczywistość. Ja myślę, że każdy, kto ma jeszcze trochę oleju w głowie i nie został doszczętnie zmanipulowany przez podłozmianową propagandę, po ostatniej aferze z premiami, które „im się należały” i paskudnych zagrywkach wobec niepełnosprawnych, naocznie się przekonał, co są warci PiS-owscy politycy. I ile realnie (a nie deklaratywnie) mają do zaoferowania ludziom ci „dobrodzieje”.

  17. >>Ja myślę, że każdy, kto ma jeszcze trochę oleju w głowie i nie został doszczętnie zmanipulowany<<

    I tu właśnie jest sobaka (czy jak kto woli: źródło sukcesu PISu) zaryta.
    PiS jest pierwszą siłą polityczną która skutecznie odwołała się do Kołtuna Polskiego, dopasowawszy się doskonale do kołtunich poglądów, przyzwyczajeń, lęków i oczekiwań. Nie sądze, by było to posunięcie genialne, efekt jakiejś założonej z góry i zrealizowanej strategii; ewolucja i sukces PiSu były raczej wynikiem czegoś w rodzaju ruchów Browna na polskiej scenie politycznej w ostatnim ćwierćwieczu – ktoś wreszcie wskoczył w tę doskonałą niszę ekologiczną…

    Tak zresztą ewolucja działa.

    Kołtun zaś – wraz z otuliną – to połowa Polaków (jeszcze kilka lat temu naiwnie sądziłem, że około 1/4-1/3). PiS jest bezpieczny. Zagrozić mu może wyłącznie globalna katastrofa lub rozpad, na pewno nie odpływ wyborców. Bo kołtuna rozplątać się nie da.

  18. @turpin
    28 maja o godz. 10:37 335

    „PiS jest bezpieczny.”

    To jedna ze sztuczek PiSu aby zniechecic antyPiS do wyborow. Bo ich zelazny elektorat na pewno pojdzie.

  19. Piekny wpis Gospodarza. Polskie spoleczenstwo od Witkowski choruje na straszliwa chorobe zakazna, ktora jest brak szacunku dla drugiego czlowieka. Co za tym idzie, brak empatii. Tylko wazne to je co je moje. Suweren i jego przedstawiciele w rzadzie zamieszkuja male miejscowosci, taki Polski drugi swiat. Tam nie ma miejsca na wspolczucie i zrozumienie potrzeb drugiego czlowieka, sasiada. Czlowiek niepelnosprawny ruchowo jest takze uwazany za kogos uposledzonego intelektualnie. W poczatkach transformacji udzielala sie bardzo pani doktor ( chyba posel). nazwiska nie pomne, ktora glosila teze wedlug ktorej choroby nowotworowe sa chorobami zakaznymi. LEKARZ! To co moze wiedziec prostaczek? Tak naprawde to los ludzi niepelnosprawnych w katolickiej Polsce nikogo nie obchodzi.

  20. Szanowny Panie Karczmarewicz

    Zastanawia mnie brak spolecznej reakcji wsparcia dla rodzin osob niepelnosprawnych. Czy tylko panstwo powinno im pomagac? Czy wiez miedzyludzka nie zmusza nas wszystkich do pomocy pokrzywdzonym przez los? Wazna jest tez sparawa tch co sie smoskrzywdzili rodzac uposledzone dzieci wbrew zalecenom terminacji ciazy? Jest to wazny spolecznie temat. Sprowadzanie go do przepychanki politycznej dehumanizuje podmiot dyskusji.

    Slawomirski

  21. @turpin – ja mam jednak nadzieję, że ludziom już zaczynają spadać łuski z oczu i dostrzegają jak się prują te sparciałe gacie PiS-owskiego piaru i co w praktyce znaczą te wszystkie pompatyczne hasła „damy radę”, „dobra zmiana” i tak dalej. Owszem dali radę – spacyfikować Trybunał, Sąd Najwyższy, zepchnąć opozycję sejmową do defensywy i zrobić z niej fasadową dekorację, obsadzić swoimi ludźmi wszystkie spółki skarbu państwa i agencje, a dobra zmiana polega głównie na tym, że teraz oni spijają wszystkie konfitury. Uważam, że ludzie nie są tacy głupi, jak o tym piszesz. Oczywiście czym kto bardziej ciasny w horyzontach i mniej wykształcony, tym bardziej podatny na manipulację, ale Polak w ogólnej masie jest raczej podejrzliwym realistą i mało co bierze ot tak na słowo.

  22. @Slawomirski
    28 maja o godz. 16:12

    Spotkałeś się z takim zjawiskiem jak „zalecenie terminacji ciąży”? W Polsce?!
    A może też z ukaraniem lekarzy utrudniających lub uniemożliwiających taką terminację?
    Takich Chazanów, którzy by ponosili finansowe konsekwencje swoich zaniechań i utrzymywali niezdolne do samodzielnej egzystencji istoty, do których przyjścia na świat przyczynili się poprzez swoje „klauzule sumienia”?

  23. „Wojewoda świętokrzyski Agata Wojtyszek nie odwoła ze stanowiska wojewódzkiego konsultanta ds. ginekologii i położnictwa prof. Bogdana Chazana. Swoją decyzję tłumaczy „imponującym dorobkiem naukowym” konsultanta.”

    Konsultant zwany misjonarzem i katem kobiet jest zdeklarowanym przeciwnikiem aborcji, antykoncepcji i metody in vitro.

  24. Ciekawy był już sam sposób powołania owego konsultanta.
    W przepisach jest mowa o „właściwej izbie lekarskiej”, która powinna zaopiniować kandydata. Ale co to znaczy „właściwa izba lekarska”?
    Nie wiadomo.
    Logicznie rozumując, ta, na której terenie konsultant będzie pracować czyli świętokrzyska. Tymczasem opinię wystawiła warszawska, której członkiem jest sam kandydat 😎

  25. Lekarze i farmaceuci powołujacy sie na „klauzulę sumienia” – która jest niczym innym jak tylko samolubną fiksacją religijną, bo z sumieniem to niczego wspólnego nie ma – skazuja kobiety na porody kalekich, nie pełnosprawnych dzieci. Bedzie ich coraz wiecej i coraz wiecej matek wyłaczonych z zycia zawodowego i potrzebujacych wsparcia.
    Zobowiążmy Caritas do wspierania tych nieszczęsników – może to zmieni stanowisko purpuratów w tej kwestii.
    PS. Drogi Wacławie,
    Powstrzymaj sie od propagowaniu szarlatanów i wydrwigroszy i trzymaj sie tematu. Watpię abyś znalazł na tym blogu zwolenników diety dla elit z wielką, totalną, ilością tłuszczu .

  26. „Minister zdrowia Łukasz Szumowski wziął udział w Pielgrzymce Służby Zdrowia na Jasną Górę. Podczas niej wypowiedziano Akt Zawierzenia Polskiej Służby Zdrowia Matce Bożej. – Jesteśmy z chorymi nie tylko jako fachowcy, ale również jako bliźni – powiedział minister.”

    Przypomina mi się powiastka o kapitanie statku, który rzucił stery ze słowami – Panie Boże prowadź, Ty najlepiej znasz drogę.

  27. Witold
    29 maja o godz. 13:26 33556

    Postkomunisci i komunisci oddali laicka Polske w rece kleru. Kto rozliczy za zdrade stanu Kwasniewskiego, Millera i innych? Dzieci sa obecnie religijnie indoktrynowane. Klechistan jest dobrym slowem dla okreslenia ojczyzny wielu Polakow.
    Ci z PO nie sa lepsi. To taka sama politykierska szumowina.

  28. 1300 gramów
    29 maja o godz. 9:36 33552

    Ludzie maja prawo do wyboru nieszczescia ale obowiazkiem innych jest zwracanie im na to uwagi.

  29. @Sławomirski
    Polska nie była de facto laicka za komuny. Chłop pańszczyźniany i poddany kościoła tkwił głęboko w Polakach pomimo rzekomej laickości państwa. Pokaż mi komunistę, który swoich dzieci nie chrzcił, albo nie posyłał do komunii. Przypominam histerię i tłumy kiedy JPII przyjeżdżał do Polski, a mimo to kościół uważał, że jest prześladowany, a tym samym miał zagorzałych obrońców.
    Laicyzacja paradoksalnie teraz się zaczyna kiedy kościół do spóły z PiSem chce rządzić i pokazuje swoją obłudną i chciwą twarz.

  30. Witold
    29 maja o godz. 20:08 33559

    Rosjanie i Niemcy wymordowali wiekszosc polskiej inteligencji. Robotniczo-chlopska Polska pomimo emancypacji tych grup spolecznych zostala inwalida Europy. Do dzisiaj kompleks nizszosci przesladuje czesc Polakow gdy inni arogancja i buta staraja sie go maskowac. Mam nadzieje ze teraz laicyzacja stanie sie w Polsce antidotum na religijna indoktrynacje. Czechy sa najlepszym przykladem dla Polski.

  31. Rozum i posługa.

    Jeśli chcieć się posłużyć rozumem, jak apeluje Autor Bloga, to każda ideologia jest fikcją nie w żadnej rzeczywistości, ale w swej istocie.
    Jeśli zaś użyć rozumu w rzeczywistości, to ideologię wyrażaną afirmacją walenia w pysk kalekę, jako narzędzia uwairygodnienia wizerunku spójnego z ideologią, można interpretować wyłącznie w kategoriach sukcesu społecznego, umacniającego siłę władzy, popieranej przez wyznawców idoelogii.
    Na nieszczęście, koncept posługiwania się rozumem nie obejmuje nigdy i w żadnych ideologiach obowiązujących nad Wisłą zapożyczeń, co daje efekt własny tak wpisów na blogach, jak elektoratów w wyborach.

  32. Witold
    29 maja o godz. 13:26 33556

    🙂 🙂

    Zabawne, ale jest inaczej.
    Kapitan planowo i bynajmniej nie z pomyłki z szalupą ratunkową dosiadł Boga i cwałuje na nim prosto do wyznaczonego celu, wraz z kosztownościami zabranymi od pasażerów, tonących już od dawna na własny rachunek (kredytowy).
    Jeszcze zabawniejsze, że nieodmeinnie, idealnie uleżanym siodłem w tym rajdzie jest coś, co się zowie Nauka Polska.

  33. Media donoszą, że minister zdrowia Łukasz Szumowski wziął udział w Pielgrzymce Służby Zdrowia na Jasną Górę. Podczas niej wypowiedziano Akt Zawierzenia Polskiej Służby Zdrowia Matce Bożej Od razu czuję się zdrowiej.