Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Medycyna i okolice - Druga strona stetoskopu Medycyna i okolice - Druga strona stetoskopu Medycyna i okolice - Druga strona stetoskopu

12.09.2013
czwartek

Na przykład Warszawa Wschodnia. Krótki, ale wściekły wpis powakacyjny.

12 września 2013, czwartek,

Zastanawiam się, jak możemy być „zieloną wyspą” w jakimkolwiek kontekście, jeżeli oddany niedawno po remoncie, jeden z głównych dworców Warszawy, jest kompletnie niedostępny dla osób niepełnosprawnych.

Warszawa Wschodnia, bo o niej mowa, została wyremontowana przy okazji EURO 2012. Ktoś ten remont zatwierdził, ktoś odebrał. Jak to się stało, że osoba niepełnosprawna nie ma żadnej możliwości, by dostać się na peron, albo się z niego wydostać? No chyba, że zostanie zaniesiona, albo przyniesiona. Na perony nie ma ani jednej windy, żadne schody nie są wyposażone w pochylnię. Przy okazji wakacyjnych przesiadek przeprowadziłem staranny zwiad, bo wydawało mi się, że musiałem coś przeoczyć, że to niemożliwe. Dostęp do dworca dla osób na wózkach jest. Na perony – nie ma. Ktoś obszedł prawo budowlane?

Kto zatwierdził modernizację dużego dworca, nie uwzględniającą tak ważnego elementu, jak dostępność dla osób na wózkach? Jak taka decyzja ma się do obowiązującego w Polsce i Unii Europejskiej prawa? Bo że do zwykłej ludzkiej empatii nie ma się nijak – to oczywiste.

Rozumiem, że dla wielu ludzi o pełnych możliwościach motorycznych myślenie o życiu w sytuacji ich istotnego ograniczenia jest abstrakcją. Tak zbudowana jest nasza psychika. Jednak decydenci przyzwoitego państwa powinni starać się, by również osoby z uszkodzeniami układu ruchu mogły przemieszczać się możliwie swobodnie. To kwestia nie tylko komfortu psychicznego. Ograniczenia podróży – nawet tych bliskich – to gorszy dostęp do pracy, czy rehabilitacji. To trudniejsze więzi społeczne. Takie utrudnienia generują choćby depresję, która z kolei jest przyczyną wielu poważnych, przewlekłych chorób. Skoro już argument ludzkiej przyzwoitości nie przemawia do decydentów, to może przemówi perspektywa ograniczania, w dłuższej perspektywie czasowej, kosztów ponoszonych przez państwo?

Dramatyczne ograniczenia możliwości poruszania się mają dwie główne przyczyny: urazy i choroby przewlekłe. O jednych i drugich większość z nas myśli: „mnie to nie dotyczy”. To prawda. Ale czy nigdy nie będzie nas dotyczyć? Tego nie wiemy. Zwłaszcza, gdy długość życia systematycznie się wydłuża, co pozwala dożyć do inwalidztwa, częstszego w podeszłym wieku, niegdyś nieosiągalnym.

Osoby niepełnosprawne nie stworzą grup nacisku pilnujących, by warunki ich życia były możliwie jak najbardziej przyjazne. Zbyt zajęte są walką o przetrwanie. To my – wszyscy pozostali – powinniśmy taka presję na decydentów stale generować. Tak jest w krajach, które nazywamy cywilizowanymi i tak powinno wreszcie być w Polsce.

 

P.S. Państwo: Hu hu, po zawale, Adam 2222, Jaruta, hortensja, Kot Mordechaj, Alma Blanca – serdecznie dziękuję za ciepłe słowa. Określenie „środki imagogenne” pochodzi z rozprawy „Wstęp do imagineskopii” Śledzia Otrębusa-Podgrobelskiego, wydanej wiele lat temu przez Wydawnictwo Literackie. Tadek nie jest nieczuły na niewieście wdzięki, ale dla potrzeb demonstracji dokładał nadludzkich wysiłków, by udawać, że jest.

Pan Hu hu: milczenie było spowodowane udziałem w Europejskim Kongresie Kardiologii. Wrócimy do niego w przyszłym tygodniu, ale za propozycje tematów dziękuję.

Pani Żabka konająca: Letnia Szkółka Przetrwania wynikła stąd, że chciałem pozwolić Państwu (i sobie) odpocząć od tematów o zabarwieniu polityczno-społecznym. Są natomiast takie kwestie, które ani nie są nowe, ani specjalnie efektowne, ale ich znajomość może przesądzić o tym, czy uda się kogoś uratować. W przyszłe wakacje – ciąg dalszy Szkółki. Teraz wracamy do naszej kochanej rzeczywistości, ale postaram się zachować odpowiedni udział tematów medycznych, możliwie bliskich codziennej praktyce. Oczywiście – do autora blogu można pisać kiedykolwiek.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 9

Dodaj komentarz »
  1. Myślę, że gdzieś znaleziono furtkę w prawie, inne są przepisy dla obiektów remontowanych, inne dla nowych.
    Oburzające jest to, że z furtki skorzystały władze spółki kontrolowanej przez skarb państwa.

  2. Decydenci budowy Dworca musieli uwzględnić dostęp dla inwalidów, bo naruszyliby przepisy. Dostęp do peronów to był dla nich detal. Czy kto widział by osoby niesprawne, na wózkach podróżowały ? Wyszli z takiego założenia i po krzyku.
    Nie wiem czy kierowali się zasadą, że przecież nasze kochane Koleje nie są przystosowane do wsiadania i przewożenia osób poruszających się na wózkach. Jeżeli się mylę, to tym gorzej dla budowniczych i odbiorców tego budynku i dostępu do peronów.
    Może być jeszcze inne rozwiązanie. Ludzie ci nie mają w swoich rodzinach osoby niesprawne ruchowo. Wszyscy jesteśmy ludźmi i powinniśmy myśleć o wszystkich, nie tylko o sobie.

  3. „Warszawa bez barier” 😉
    Problem jest znany od maja 2012 i dotąd nie ustalono, dlaczego tam ciągle jeszcze nie ma wind ani podjazdów? I kiedy będą?

    Eliminacja osób na wózkach czy z wózkami, a także ciężkim bagażem, poruszających się niemrawo na piechotę staruszków czy ludzi o kulach, poprawia estetykę naszych dworców i budynków użyteczności publicznej oraz środków transportu publicznego, a także ułatwia mobilność zdrowych, silnych, młodych i sprawnych 😎
    Nie wiem, na co te narzekania 🙄

    Alma Blanca ciepłymi słowami odwraca uwagę od bezczelnego spamowania czyli zamieszczania reklamy za darmo.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. W Krakowie, gdy remontowano Mały Rynek, zadbano o dodanie pochylni dla niepełnosprawnych. Po czym pochylnię zakończono trzema sporymi schodkami… Jak skomentował to pewien dziennikarz „Właśnie te 3 schodki dzielą Polskę od Europy…”

  6. Okazuje się, że w całej Polsce przy okazji remontów dworców popełniono wiele idiotyzmów. W Poznaniu zamieniono stary budynek dworca na nowoczesny – z halą obsługi na I ptrz. Owszem = na perony są ruchome schody ale tylko w biegu w dół, na peron; w górę z bagażami trzeba osobiście wydreptać drogę. Kiedyś taksówka podjeżdżała pod dworzec, teraz trzeba pokonać 400 m poprzez galerię handlową i to na poziomie 1 piętra. Tak jak Pan napisał – ktoś zatwierdzał ten projekt ( i to nie raz i nie jedna osoba), Bezmyślność? Głupota? Brak wyobraźni?

  7. Dostopsowanie miejsc publicznych do poruszania sie po nich wozkiem lub z pomnoca innych urzadzen nie jest kwestia dobrej woli ani humanitaryuzmu decydentow. Jest toi obowiazujace prawo Unii Europekjskiej. Jesli wladze miejskie przyjely odremontowany dworzec nie uwzgledniajacy przepisow unijnych to zlamaly prawo.
    I nie wystarxczy sie wsciekac. Nalezy napisac skarhe do Brukseli z kopia do Ratusza.
    I nie jest prawda, sorry Panie Doktorze, ze sami niepelnmosprawni nie maja jak sie o to upomoinac, bo sa zajeci walka o przetrwanie. Jest to upokarzajacy osoby z niepoelnposprawnoscoa stereotyp. Mowie jako ktos, kto od ponad 30 lat opiekuje sie osoba niepelnosprawna w wozku, w zaawansowanym stadium SM.. Osoby niepelnosprawne moga zorganizopwac protest przed Ratuszem, tak jak organizuja wszedzie na swiecie. Nie ma sie co zaslaniac „walka o przetrwanie”. Znoszenie barier w miescie jest najlepsza forma walki o przetrwanie. Wladze zadnej laski nie robia. Czasami im nalezy przypominac o przestrzeganiu prawa, a jak sie ociagaja, robic pieklo, zbierac podpisy, wychopdzic z transparentami. te rzeczy. Nikt im niepelnosprawbym godnego funkcjonowania w spoleczenstwie na talerzyku nie przyniesie. Trzeba sie o to samemu uppomniec, a czasami nawet trzasnac lapa w stol i glosno zazadac przestrzegania prawa. POlska dostaje ogromne pieniadze z Unii (czyli mojej kieszeni) na znoszenie barier architektonicznych i spolecznych.

  8. „POlska dostaje ogromne pieniadze z Unii (czyli mojej kieszeni)”
    1/ Obawiam się, że to może być prawda. POlska może rzeczywiście dostawać dużo wiecej aniżeli Polska. Ale zawsze tak jest, że kto przy żłobie ten bardziej najedzony.
    2/ Już rok temu pocieszałem @Kota Mordechaja miauczącego nad swoją pustą portmonetką, że jemu z niej wyjęto zaledwie mniej niż trzynaście euro na tę „POlskę”. Niestety Mordechaj jest Kotem o bardzo krótkiej pamięci i trzeba jeszcze raz.

    POlska dostała w 2011 roku 11.2% wszystkich dotacji unijnych.
    Wielka Brytania netto dołożyła się na sumę 7255 mln euro. 11.2% z czego wynosi 810 mln. Ponieważ Wyspy zamieszkuje 63.2 mln kotów, a zatem na jednego przypadło zaledwie 12.8 euro.

    Ja rozumiem, że @Kot Mordechaj bardzo boleje nad każdym wyjętym z jego skarbczyka pieniążkiem a co dopiero nad trzynastoma!
    Na pocieszenie przypominam, że tylko POlska je dostała. Ta druga Polska wcale, a wcale. To chyba @Kotowi Mordechajowi powinno poprawić humor.

  9. Ręce mi o(d)padły gdy nimi machnąłem (to był gest będący ruchową protezą słów: „Który to już raz spotykamy się z debilizmem w polskim wydaniu?”).
    Przy okazji odwzajemniam pozdrowienia dla PT Autora.

  10. Wszystko budowane aby podobało się turystom/kibicom z innych krajów, bo jakby nie zdążyli na mecz przez osobę na wózku to by było ble i w ogóle. Szkoda tylko, że EURO się skończyło i wszyscy o tym problemie zapomnieli. Może by tak delegat UEFA odwiedzający Warszawę w związku z grą stołecznej drużyny w pucharach zrobił raport nt. dworców w stolicy zamiast opisywać płonące race na stadionie.