Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Medycyna i okolice - Druga strona stetoskopu Medycyna i okolice - Druga strona stetoskopu Medycyna i okolice - Druga strona stetoskopu

12.08.2012
niedziela

Helikopter w gratisie

12 sierpnia 2012, niedziela,

Chcesz przelecieć się helikopterem za darmo? Nic prostszego! Pojedź w Tatry i wezwij TOPR! A wszystko dzięki lenistwu kolejnych rządzących ekip.

Tatrzańskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe, jak każda jednostka ratownictwa górskiego, nie ma prawa odmówić przyjęcia wezwania. To dobrze, bo tak ma być. Problem jednak w tym, że w Polsce, w przeciwieństwie do Słowacji, czy krajów alpejskich, ratowany nie ponosi żadnych kosztów akcji ratowniczej. Przyczynia się to do znacznego odsetka wezwań, będących następstwem bezmyślności, lub bezczelności wzywających. Lub obydwu tych czynników naraz.

Przykład podaję za serwisem RMF24: wezwanie z Orlej Perci, by przylecieć po grupę osób, bo są zmęczeni. Zgłoszenie przyjęto informując, że ratownicy sprowadzą bezpiecznie grupę na dół. Wtedy wzywający podał, że jego żona ma problemy kardiologiczne. W tej sytuacji helikopter oczywiście wysłano. Na miejscu wzywający zażądał, by oprócz pacjentki ewakuowano również jego, dwóch dorosłych synów i narzeczoną jednego z nich. Ratownicy odmówili. Ponadto, już po przetransportowaniu pani, okazało się, że nie miała dolegliwości, wskazujących na chorobę serca. Małżonek użył po prostu takiego argumentu , by zapewnić sobie przylot helikoptera. Zmarnowano duże pieniądze, zajęto zespół ratowniczy sprawą nie mającą nic wspólnego z celami, dla których został stworzony. Strach pomyśleć, co by było, gdyby zaszła w tym czasie prawdziwa potrzeba akcji ratowniczej z użyciem śmigłowca. Bo drugiego TOPR nie ma. I co? I absolutnie nic. Żadnych konsekwencji!

Od jednego z ratowników TOPR (pozwolę sobie zachować anonimowość źródła) dowiedziałem się, że przynajmniej połowa akcji ratowniczych, w tym tych z użyciem helikoptera, nie ma nic wspólnego z zagrożeniem życia.

Oczywiście, ratownicy są po to, żeby ratować i pomagać. O ile jednak nieszczęścia na ulicy, w domu, czy miejscu pracy nie da się zazwyczaj nijak przewidzieć, to wyjście w góry jest decyzją świadomą i zaplanowaną. Jeżeli źle się rozplanowało siły, to można wezwać ratowników, ale nie bez konsekwencji.  W innych krajach istnieją ubezpieczenia górskie, które przewidują pokrycie kosztów takiej akcji przez ubezpieczyciela. Jeżeli ubezpieczenia nie ma – płaci się z własnej kieszeni i to niemało.

Polska jest tu reliktem na tle Słowacji, czy Austrii. Wszystko przez to, że kolejne ekipy rządzące nie zechciały zauważyć, że wciąż obowiązuje u nas peerelowskie „należy się”.  Zmiana stanu prawnego nie byłaby zapewne zbyt trudna. Kłopot w tym, ze rządzący w góry nie chodzą. W górach człowiek się poci i marnie wygląda w mediach. Nie to, co na manifestacji patriotycznej, boisku, lub polowanku. Więc rządzący „rżną głupa”, a ratownicy TOPR otrzymują wezwania, takie jak cytowane przez RMF24: „Panowie, podstawcie mi tu śmigłowiec. Mnie nic nie jest, ale ja nie jestem w stanie zejść”.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 4

Dodaj komentarz »
  1. We Francji dla wspinaczy śmigło też jest darmowe, to zwykła demagogia, bo choćby 15% z biletów wstępu do TPN idzie na TOPR co jest pewnego rodzaju ubezpieczeniem…

  2. Cóż, wynika z tego „że Polak potrafi”.
    Czasy „wspólnotowe” już dawno minęły, dzisiaj wszystko musi być dla mnie (( a jeżeli uda mi się przechytrzyć jakieś służby publiczne, nawet te, ratujące życie i zdrowie, to tym większa chwała dla mnie i powód, by być „interesującym” wśród znajomych (
    Lecz jeżeli zdarzy się, że taki człowiek potrzebuje naprawdę pomocy, a pomoc w tym czasie zajęta jest jakimś innym dowcipnisiem, to porusza on niebo i ziemię, by udowodnić takim służbom niekompetencję.
    Cóż, zwykłe nasze polskie piekiełko ((( Dla mnie wszystko ((((

  3. Siedem dni ubezpieczenia dla 3 osób, w tym koszty leczenia, ratownictwo gorskie (nie dotyczy alpinizmu), do wysokości 25000,-EUR /osoba kosztowało mnie w lipcu 69,- PLN słownie :szesćdziesiąt dziewięć zlotych. Chyba każdego stać, a jaki komfort psychiczny.

  4. Niestety, na cwaniactwie zwykle tracą ludzie, którzy faktycznie potrzebują pomocy.