Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Medycyna i okolice - Druga strona stetoskopu Medycyna i okolice - Druga strona stetoskopu Medycyna i okolice - Druga strona stetoskopu

1.10.2015
czwartek

Medycyna i zdrowie w programach wyborczych. Część piąta: PSL, Kukiz, KORWiN i sprostowanie

1 października 2015, czwartek,

Kontynuujemy krytyczny, subiektywny przegląd programów wyborczych – w ich części dotyczącej medycyny i zdrowia. Dzisiaj: PSL, Kukiz i KORWiN.

Zdziwicie się Państwo, że porwałem się na omówienie trzech programów w jednym wpisie. Cóż, nie dość, że się odważyłem, to jeszcze realizacja zamiaru nie wymagała najmniejszego wysiłku. Żadna z trzech wymienionych partii nie opublikowała bowiem na swojej stronie www swojego programu wyborczego do momentu powstania niniejszego wpisu.

Komentarz: … na który mimo wszystko sobie pozwolę. Dziwi mnie jedynie brak programu PSL na miesiąc przed wyborami. Brak pozostałych dwóch programów nie jest żadną niespodzianką wobec typów osobowości obydwu przywódców i sposobów ich myślenia.

Moje pytanie w odniesieniu do wszystkich trzech partii jest następujące: czy naprawdę chcielibyście Państwo powierzyć którejkolwiek z nich zdrowie i życie swoje lub swoich najbliższych? Jeżeli tak, to życzę szczęścia, bo na inne czynniki nie bardzo możecie Państwo liczyć.

Przejdźmy do spraw istotniejszych, czyli do poważnego sprostowania i przeprosin. Napisałem, że program studiów skrócono do 5 lat, na co Pani/Pan Cath w swoim komentarzu stwierdziła/stwierdził, że podaję błędne informacje i że studia trwają 6 lat, a zlikwidowano jedynie staż podyplomowy.

Po pierwsze – przepraszam wszystkich Czytelników: studia de nomine trwają nadal 6 lat, a zlikwidowano jedynie staż podyplomowy. Skąd taka duża pomyłka? Otóż swoje informacje czerpałem od pracowników rożnych Uniwersytetów Medycznych w Polsce: od prostego asystenta do profesora włącznie. Wszystkie te osoby znam od dawna i uważam je za rzetelne.

Obraz wyłaniający się z ich relacji sugeruje, że prawda leży pośrodku. Niby oficjalnie nadal jest sześć lat studiów, a zlikwidowany został jedynie staż podyplomowy. Tyle że to, co poprzednio mieściło się w sześciu latach, teraz zostało skompresowane do pięciu lat tak, żeby szósty rok przeznaczyć w całości na praktykę kliniczną, zakończoną trzema wielkimi egzaminami: interna, chirurgia i pediatria.

Wiele wskazuje zatem na to, że szósty rok ma być protezą zlikwidowanego stażu (który i tak mógłby być zlikwidowany bez powszechnego żalu), a wspomniane egzaminy – protezą zlikwidowanego egzaminu ogólnolekarskiego, zwanego LEP. Jak ten nowy szósty rok będzie działał? Nikt nie ma pojęcia, bo to okaże się za dwa lata. Można tylko przewidywać, że wobec kumulacji na rynku pracy, która wówczas nastąpi (ostatni rok absolwentów po stażu i pierwszy bez stażu), Platforma ogłosi istotne zwiększenie liczby absolwentów medycyny. Fasadowość nade wszystko, jak zwykle w medycznych działaniach PO.

Jak już wspomniałem, program został skompresowany, więc na przykład zamiast czterech tygodni zajęć z kardiologii podczas studiów zostaną dwa. Jeszcze gorzej będzie z niektórymi naukami podstawowymi. Ich znajomość (zwłaszcza fizjologii, patofizjologii, patomorfologii i farmakologii) jest podstawą lekarskiego sposobu myślenia, w najlepszym tego słowa znaczeniu. Ograniczając ich nauczanie, będziemy hodować lekarzy myślących testowo, czyli bezrefleksyjnie usiłujących przyporządkować objaw do książkowego obrazu choroby (który w realnym życiu nie zawsze występuje), zamiast spróbować odtworzyć kolejność zjawisk, które do tych objawów doprowadziły i przez to wykryć przyczynę.

Może się okazać, że będziemy kształcili lekarzy stosujących lekarstwa „na coś” – jak w głupiej telewizyjnej reklamie – ale nie rozumiejących mechanizmów ich działania i przez to popełniających błędy. Obym był złym prorokiem.

Jedno jest pewne: zamieniamy rok stażu podyplomowego na rok praktyki klinicznej w ramach studiów. Stażyście trzeba zapłacić, bo jest to lekarz z dyplomem. Studentowi nie trzeba. Zastanawiam się, ile w tej koncepcji jest kreatywnej księgowości. Przecież ewidentnie zmniejszamy obciążenie budżetu państwa. Czyli – znowu sukces.

Na tym kończymy omówienie zagadnień związanych ze zdrowiem i medycyną w programach wyborczych najważniejszych partii politycznych.

W przyszłym tygodniu – o tym, czego partie kandydujące były łaskawe w swoich programach zapomnieć, a nie powinny.

PS
Pan kaesjot: Dlaczego zniknął wpis dotyczący programu PO w temacie zdrowia? Na skutek niewyjaśnionej awarii zniknął wpis i dwa komentarze, które do tego momentu zostały opublikowane. Wpis udało się odtworzyć, komentarzy – nie. W imieniu Redakcji i własnym przepraszam.

Pani bronka_314: A edukację przyszłych lekarzy mam okazję obserwować bardzo bliska (a nawet w niej uczestniczę) i niestety widzę, ze jest z nią coraz gorzej. Skrócenie studiów z 6 do 5 lat (decyzją premier Kopacz) spowodowało stłoczenie przedmiotów i siłą rzeczy obniżenie poziomu wymagań. Do tego dochodzi coraz niższy poziom wymagań liceum i słabsze wstępne przygotowanie studentów. Na szczęście część z nich jest tak zdolna, że najgorszy system nie powinien im zaszkodzić. Ale co z pozostałymi? To był komentarz do jednego z poprzednich wpisów, ale jest znakomitym uzupełnieniem dzisiejszego. Dziękuję bardzo.

Pan Slawomirski: Gratuluje poczucia humoru: „Nasz system szkolnictwa wyższego promuje bowiem naukowców, a nie dydaktyków”, „Ach gdziez sa ci nasi noblisci?”. Dziękuję za ten komentarz. Wrócimy do problemu w jednym z najbliższych wpisów.

Pani JustynaRzeszów: Zwiększając limity przyjęć na kierunki medyczne produkujemy tylko dobrze wykształconych imigrantów. Bardzo dziękuję za komentarz i pozwolę sobie dodać, że zwłaszcza w przypadku studiów pielęgniarskich jest on wyjątkowo celny. Do sprawy wrócimy w przyszłym tygodniu.

Pani/Pan bsssss: Troche techniki i człowiek się budzi. Jak najbardziej program PO mozna sciagnac w formie PDF. http://platforma.home.pl/images/Polska-Przyszlosci-Program-PO.pdf. Dziękuję. Przyznam szczerze, jestem prostym człowiekiem. Wchodzę na stronę partii i szukam zakładki „Program” we wszystkich rozsądnych podzakładkach. Szkoda mi czasu i energii na odgadywanie, co webmaster i lokalny inżynier dusz mieli na myśli. To partii powinno zależeć na jak najlepszej dostępności najważniejszych materiałów. Jeżeli taka wpadka zdarza się formacjom lub instytucjom nowo powstałym, to może być uznana za debiutancką nieporadność, która nawet ma swój pisklęcy urok. Gdy rzecz dotyczy wytrawnych graczy o mocnej pozycji, myślę wyłącznie o ich irytującej arogancji.

Pan barnaba: dziękuję za merytoryczne i precyzyjne komentarze. Bardzo polecam je pozostałym Czytelnikom – jako niezwykle cenne rozszerzenie wpisów.

Pan Sławomirski: Tutaj gdzie mieszkam ukonczenie fakultetu medycznego na uniwersytecie zajmuje trzy lata. Odbywa sie to kosztem letnich wakacji. Wiekszosc uniwersytetow oferuje czteroletnie studia medyczne. Sądząc z końcówki adresu email, mieszka Pan w Kanadzie. Według wiarygodnych opracowań, z którymi miałem okazję się zapoznać, ukończenie szkół medycznych (dwustopniowych) zajmuje tam 6-8 lat. Ostatni etap rzeczywiście trwa 3-4 lata. Czyli wszystko zależy od sposobu interpretacji.

Pani J.Rzymkowska: informatyzacja skierowań i recept? jestem w pełni za, ale za to nie mogę wyjść z podziwu dla Pana entuzjazmu dla telemedycyny. od kiedy to lekarz leczy przez telefon??? nie tego uczono mnie na studiach i bardzo bym się dziwiła, gdyby uczono tego Pana, jest między nami różnica pokolenia. telemedycyna może, owszem, dotyczyć ewentualnego wczesnego reagowania na zmiany w EKG, ale niczego innego ja osobiście się nie podejmuję i nikomu nie radzę. Boję się raczej, że będziemy do tego w jakiś sposób zmuszani przez pracodawców i że w tę robotę będą wmasowywane dzieciaki tuż po studiach, co może skończyć się źle lub nawet bardzo źle dla wszystkich zaangażowanych w ten proceder. Już zniesienie stażu i skrócenie edukacji poprzez rezygnację z interny (chociaż jeden stopień!!! przywróćmy ten pierwszy stopień dla tych, którzy chcą koniecznie robić kardiologię czy gastrologię) napawa mnie głębokim niepokojem. Dziwię się Panu głęboko, że Pan to aprobuje, należałoby chyba raczej protestować już teraz. Serdecznie dziękuję za ten komentarz. Każdy z poruszonych przez Panią problemów jest bardzo ważny i postaram się wrócić do nich jeszcze w październiku. Już się cieszę na dalszą dyskusję z Panią.

Pani/Pan bsssss: Niestety bardzo stronniczy artykuł. Szczególnie widać to po próbie tłumaczenia bałaganu i niespojnosci w programie wyborczym. Nowoczesnej wbrew pozorom nie stworzyli polityczni amatorzy. Sporo tam urzednikow i samorzadowcow, ktorzy wczesniej juz gdzies byli. W dodatku poniższy fragment świadczy o słabej analizie programów, gdyż PO wlasnie postuluje rozwiazanie polegajace na przypsaniu szkol do gabinetów stomatologicznych zamiast tworzenia ich w szkolach.

Wolno się nie zgadzać. Nie wolno manipulować. Przypominam, że cały cykl dotyczył wyłącznie dokumentów programowych poszczególnych partii, co zostało jasno zakomunikowane. W dokumencie programowym PO, na stronie 44 (46 w pliku PDF), napisane jest: Upowszechnimy opiekę stomatologiczną w przedszkolu i szkole. Niczego na temat rozwiązań organizacyjnych i finansowych, mających prowadzić do realizacji owego upowszechnienia, nie znalazłem w tym rozdziale.

Uznając manipulacje tego rodzaju danymi w tym kontekście za niedopuszczalną, proszę o powstrzymanie się od komentowania tego bloga przez miesiąc od daty publikacji niniejszego wpisu. W przeciwnym razie zostanie Pan trwale usunięty z grona jego komentatorów.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 16

Dodaj komentarz »
  1. Brak programu opieki zdrowia w PSL wcale mnie nie dziwi, podłączą się do każdej partii która da im więcej stołków.

  2. O kształcie studiów medycznych nie będę się wypowiadał.Pamiętam,jak przez mgłę, peregrynacje Ojca (chyba 1947) Do Krakowa na kolejne egzaminu dyplomowe.

    Brazylia wdraża projekt (project) monitorowania stanu cukrzyków via internet.Prosty aparat pomiarowy sprzęgnięty ze smartfonem.Z drugiej strony lekarz nadzorujący z możliwością ordynacji zwrotnie zaleceń,jeżeli potrzebne.

    Trzeba wyleżc z ciemnoty .

  3. Zapadło mi w pamięci to, co ktoś, kiedyś w jakimś komentarzu w Polityce napisal :
    ” Najważniejsze, aby ludzie czuli się szczęśliwi !”
    Może być skromnie ale bezpiecznie i stabilnie.
    Żadna z partii poza mniejszą lub większą „kosmetyką” tego czy owego we funkcjonowaniu służby zdrowia nie zaproponowała zmiany jakościowej w polityce zdrowotnej. Powiedziałbym wręcz, że nawet nie wysiliła się na sformułowanie jakiejkolwiek polityki zdrowotnej.
    Z racjonalnego punktu widzenia, z perspektywy przeciętnego obywatela właściwą jest polityka ZAPOBIEGANIA chorobom, usuwania ich źródeł i przyczyn.
    Wielu uważa, że profilaktyka to wczesne wykrywanie chorob.
    Błąd – wykrycie choroby, nawet wczesne to PORAŻKA profilaktyki.
    Leczenie to zamalowywanie plam na suficie
    Skuteczne leczenie to załatanie dziury w dachu
    Profilaktyka to systematyczne przegladanie dachu i bieżaca jego konserwacja, by zapobiec powstawaniu w nim dziur.
    Chyba jednak wybiore lewice zewzgledu na zapowiedź likwidacji EWUS-ia.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Kaesjot, napisz coś ekstraordynaryjnego bo blog zdycha.

  6. JackT – muzy gdzieś się podziały …
    Ale wrócą !!!

  7. Panowie, jak popracujecie uczciwie od szóstej do osiemnastej, to nie będzie sie Wam chciało pisać.
    PS. Nie twierdze, że sie obijacie.

  8. Partia rzadzaca pobiera sobie z budzetu 50 mln zl co roku, zatrudnia 20000 partyjniakow na posadkach panstwowych i kilkset tysiecy urzedasow zatrudnionych po przez partyjny nepotyzm ktorzy placa PO haracz. PO ma rowniez do dyspozycji niezliczone osrdki naukowo badarcze w calej Polsce. I ciagle nie maja strategii zdrowia dla Polski.

    W jaki sposob Kukiz ma to zrobic na wlasny koszt pytam sie ponownie ??? Oczywiscie Kukiz powinien miec zarysy strategi zdrowia dla Polski i nie wiecej niz tyle w tym momencie.

    Popieram postulat ‚kaesjot’ z strategia zdrowia dla Polski winna byc ponad partyjnym wi wieloletnim programem systematycznie realizowanym i niezaleznie kto rzadzi. Tak samo powinno byc ze strategia gospdarcza dla Polski.

  9. Z panstwowego systemu opieki zdrowotnej mozna zrobic instytucje definiujaca Polakow wspolna solidarnosciowa ideologia. W tym systemie pielegniarki i lekarze musza byc godnie wynagradzani a opieka medyczna musi byc na swiatowym poziomie. Warto inwestowac w ochrone zdrowia gdy nie tylko profesjonalnie leczy ale gdy tez scala ideologiczne spoleczenstwo. Gdyby Polacy stali sie wlascicielami najlepszego systemu opieki zdrowotnej w Europie a jest to mozliwe bylby to kulturowo skok w nastepne tysiaclecie. Niemcy niech maja najlepsze autostrady a Polacy najlepszy system opieki zdrowotnej. Jak ten cel osiagnac nie wiem. Na pewno trzeba bedzie wyeliminowac nepotyzm, prywate parazytujaca na spolecznym systemie i nieuctwo medykow.

    Slawomirski

  10. Slawomirski – wcale mi nie zależy na tym, aby w Polsce była opieka medyczna na najwyższym, światowym poziomie.
    Wolałbym, żeby jej nie było a ściślej mówiąc – ŻEBY NIE BYŁA POTRZEBNA !
    Oczywiście jest to przejaskrawione – chodzi o to, by nie był to „wyścig miecza i tarczy”, wyścig zbrojeń prowadzący do absurdu.
    Zamiast tego proponuję „rokowania rozbrojeniowe”.
    Niech Polska przoduje w świecie najmniejszą zachorowalnością na choroby cywilizacyjne.
    Działania obecnej służby zdrowia można przyrównać do naprawiania braków ( wyrobów wadliwych) powstałych w trakcie produkcji.
    Wadliwość tej „produkcji” jest coraz większa i coraz bardziej rozbudowuje się służby „naprawiania braków” a przecież przeciętnie rozwinięty inżynier produkcji wie, że właściwym i racjonalnym działaniem nie jest możliwie najwcześniejsze wykrycie powstania braku ( jakkolwiek zmniejsza to koszt jego naprawy lub zmniejsza straty, jeśli jest to brak „nienaprawialny” ) lecz usuwanie przyczyn powodujących powstanie braku.
    Ci, którzy mają do czynienia z produkcją rozumieją, o co mi chodzi.
    Chodzi mi o to, by te doswiadczenia z dziedziny przemysłu i produkcji wykorzystać nie tyle w samej służbie zdrowia co w kompleksowej POLITYCE ZDROWOTNEJ państwa.
    PS. JackT – wystarczająco ekstraordynaryjne ?

  11. kaesjot
    3 października o godz. 17:41 30724

    Szanowny Panie kaesjot

    Jedno drugiego nie wylkucza a uzupelnia. Profilaktyka to naukowa nowoczesnosc. Trudno na razie zapobiec mozgowym aneurysmom a ich leczenie za pomoca platynowych spiral zrewolucjonizowalo neurochirurgie. W taka medycyne warto inwestowac i moze byc to powod do narodowej dumy.

    Slawomirski

  12. Szanowny Panie Slawomirski – oczywiście – zgoda !
    Chodzi o rozłożenie akcentów i priorytety w działaniu a co z tego wyniknie – pokaże przyszłość. Pomijając wypadki, zakażenia, zarażenia, zatrucia choroby, szczególnie te przewlekłe nie pojawiają się znienacka lecz rozwijają się stopniowo. Nadmiar lub brak czegoś w organiźmie skutkuje taką czy inną chorobą w bliższej lub dalszej przyszłości.
    Wczesne wykrycie tego stanu nierównowagi oraz szybkie i skuteczne usunięcie nadmiaru i/lub uzupełnienie braków może sprawić, że choroba się nie pojawi. może się wtedy okazać, że mamy wręcz nadmiar specjalistów, że nie ma dla nich zajęcia.
    Szkoląc lekarzy trzeba będzie położyć większy nacisk na to, skąd się bierze dana choroba, co sygnalizuje zwiększone ryzyko jej powstania i jak skutecznie temu przeciwdziałać a wiedza – jak tę chorobę leczyć stanie się zbędna.
    To mi się marzy !
    Może już nie dla mnie lecz moich dzieci i wnuków , bo jeśli to dalej pójdzie tak, jak idzie dziś, to czarno widzę ich przyszłość.

  13. Szanowni Panowie (może Panie) dyskutanci,
    Przejście z doraźnego leczenia na prewencję wymaga od naszych polityków dużo wyższej inteligencji niż obecnie posiadają. Normalnie śpią lub jedzą ośmiorniczki, dopiero groźba odpędzenia od koryta pobudza ich do wzmożonej aktywności. Pronuję wybory co sześć miesięcy.

  14. kaesjot
    Mądrze piszesz, tylko jak wyobrażasz sobie nakarmienie 7 mld ludzi stosując metody upraw sprzed kilku wieków, transport konny itp. A od tego należało by zacząć, od czystego środowiska. Czy może każdy będzie uprawiał na własne potrzeby ?
    Czy proponujesz prawny zakaz reklam przetworzonych środków spożywczych, (jestem za) a wszystko będzie na nic, bo Twój sąsiad będzie palił w piecu plastiki i śmieci, i to nie z biedy (mam takiego, co z firmy produkującej materace przywozi resztki tkanin do palenia ).

  15. andrzej52 – Ty nie szukaj przeszkód, Ty szukaj możliwości przejścia.
    1) Ograniczyć radykalnie spożycie żywności pochodzenia zwierzęcego ( a zwłaszcza z wielkoprzemysłowych hodowli ) gdyż :
    a) – żywnością roślinną z 1 ha wyżywisz znacznie więcej ludzi, niż mięsem zwierząt na paszy z tego 1 ha wyhodowanych. Wielkoobszarowe, monokulturowe, przemysłowe uprawy prowadzą do szybkiego wyjałowienia gleby, zachwiania równowagi biologicznej i później bez nawozów sztucznych i chemicznych środków ochrony roślin trudno jakikolwiek plon uzyskać. Popytaj doświadczonych działkowców jakie znaczenie dla plonów i ich jakości ma płodozmian i sąsiedztwo uprawianych roślin
    b) – znacznie zmniejszy się „zachorowalność” ludzi na choroby cywilizacyjne ( choroby układu krążenia, otyłość, cukrzyca nowotwory ) , które w większości są obce społecznościom, w których żywność pochodzenia zwierzęcego ma w ich diecie znikomy udział.
    c) – automatyzacja produkcji powoduje coraz mniejsze zapotrzebowanie na pracę ludzką. Jeszcze jakby produkowało się lepsze, o większej żywotności wyroby to jeszcze mniej ludzi będzie potrzeba w przemyśle. Zamiast szkolić ich na prawników, ekonomistów, socjologów, urzędników i we wielu jeszcze, małoużytecznych a niekiedy wręcz pasożytniczych zawodach zrobiś z nich wykwalifikowanych producentów zdrowej żywności.

    Zabronił bym nie tylko reklamowania lecz wręcz zakazałbym stosowania szkodzacej zdrowiu żywności czy określonych jej składników ( polepszaczy, konserwantów, których szkodliwość wykazano w badaniach ).
    Dawniej nie palono plastikami, bo wyrobów plastikowych by ło mniej, były solidniejsze i dłużej służyły. Jakby sąsiad miał ogrzewanie gazowe i gaz odpowiednio tani to by śmieciami nie palił, bo nie miałby takiej możliwosci ani potrzeby.

  16. JackT – do tego potrzeba „mężów stanu” a my mamy co najwyżej „polityków” , których najtrafniej ocenił śp. gen. Petelicki.
    Zresztą ja nie potrafiłbym wskazać, którego z obecnie aktywnych politykow ( nie tylo krajowych ) można by zaliczyć do kategorii „mąż stanu”. Najczęściej są to ” mężowie własnego interesu” lub ” mężowie interesu swych mocodawców i sponsorów”. Taki to może liczyć na intratną synekurkę po skończonej kadencji a potrzeby społeczeństwa, które mu mandat powierzyło ma dokladnie w d . . . e !
    I tak od 26 lat !

  17. Ja za to oczekiwałbym nie tyle sprostowania, co wyjaśnienia, dlaczego pominął Pan (jak to się ostatnio w mediach zdarza) partię Razem.